Jak nienarodzone dziecko czuje się przed porodem?
(opowieść Kacperka)

Jestem jeszcze u mamusi w brzuszku. Co prawda ludzie dookoła tajemniczo wzdychają i mówią, że "to już wkrótce", ale ja się nie przejmuję. Wiem o co chodzi. Mam się urodzić! Rodzice często mi o tym mówią i wspólnie się do porodu przygotowujemy. Mama specjalnie dla mnie oddycha. A do mnie dociera ogromna ilość świeżego tlenu. Wiem, że to będzie szczególnie ważne podczas porodu.
Razem z Mamą przygotowuję się też do parcia. Czuję wtedy ucisk i spychanie. Podobnie będę czuł podczas porodu. Mama mówi, że to spychanie będzie trochę silniejsze niż podczas ćwiczeń. Na tyle silne, że znajdę się na zewnątrz. Z pewnością mnie to trochę zdziwi, ale Mama będzie robiła wszystko, abym bał się jak najmniej.
Tata, kiedyś usłyszał, że poród dla mnie, to jak dla dorosłego nadepnięcie na minę. Czyli totalne zaskoczenie i dezorientacja. Tata nie chciałby, abym swoje narodziny wspominał jako smutne wydarzenie. Chce mi pomóc. Mówi, że największą pomocą dla mnie jest wspieranie Mamy. Bo gdy Mama się boi, przekazuje mi takie hormony, które sprawiają, że ja też odczuwam lęk. Wszystko więc zależy od Mamy. Jeżeli ona zapomni o prawidłowym oddychaniu, które mnie dotlenia - będzie mi smutno i źle. Jeżeli natomiast Mama skoncentruje się na porodzie, a głównie na pomaganiu mi podczas porodu - urodzę się mniej zmęczony i przestraszony. Tata ma właśnie przypominać mamie o oddychaniu i parciu w odpowiednich momentach oraz dbać o to, żeby nam było wygodnie.
Wczoraj Rodzice rozmawiali z panem doktorem. Powiedział im, że jestem już gotowy do porodu. Ustawiłem główkę w kierunku kanału rodnego. Tata się ze mnie śmieje, że pływam sobie do góry nogami. Mama twierdzi natomiast, że jestem bardzo mądrym dzieckiem, skoro już teraz tak dobrze się ulokowałem. Zdarza się, że niektóre dzieci robią to przed samym porodem, a do tego czasu ich rodzice martwią się, że nie zdążą tego zrobić. Są też dzieci, które nie chcą w ogóle się dobrze ułożyć i wtedy na zewnątrz pojawia się najpierw ich pupcia zamiast główki. Pan doktor powiedział, że już lada dzień Rodzice będą mogli mnie przytulić. Mama była bardzo wzruszona i powiedziała, że też tak czuje. Nawet nie przypuszcza, że ja mam podobne przeczucie.
Pan doktor pytał, czy Mama odczuwa skurcze. Mama przyznała, że ostatnio pojawiają się znacznie częściej. Są to tak zwane skurcze przepowiadające. Dzięki temu, że istnieją, mam czas na przyzwyczajenie się do nich jeszcze przed porodem. Nie są one co prawda tak silne jak podczas samego porodu. Ich zadaniem jest oswoić mnie do pewnej niewygody, jaką jest ściskanie i zgniatanie. Już się chyba do nich przyzwyczaiłem. I chyba je polubiłem. Czasami nawet sobie myślę, że one są po to, żeby mnie troszkę popieścić...
Mama mi wspomina, że właśnie takie ściskanie będę czuł podczas moich narodzin. Będzie to o wiele silniejsze doznanie, ale podobne do tego, co czuję teraz. Rodzice podkreślają nieraz, że jestem w trochę gorszej sytuacji. Nie potrafię się sam do porodu przygotować. Muszę liczyć na moich Rodziców. Dobrze, że oni tyle na ten temat wiedzą. Ciągle coś o porodzie czytają i dużo rozmawiają z innymi rodzicami. Podstawą jest jednak ich przekonanie, że podczas porodu najważniejszą osobą będę ja! To przecież ja mam się urodzić...


Daria Żarczyńska, psycholog


Powrót